sobota, 12 lipca 2014

Broszka sutaszowa

Wciąż jednocześnie się uczę wykonywania biżuterii metodą sutaszu. Wciąż nie jestem zadowolona, choć chyba udało mi się poczynić pewne postępy.

Jeżeli przypatrzycie się dokładnie zdjęciu poniżej, to zobaczycie, że splot sznurka sutaszowego idzie w przeciwne strony (w ciemnoniebieskim sznurku). Tak nie powinno być. Układając sutasz musimy uważać, żeby „kłoski” układały się w jedną stronę we wszystkich sznurkach.

No i kwestia impregnatu… jestem na etapie poszukiwania preparatu impregnującego, którego używa się, żeby sutasz się nie brudził przy szyciu i, żeby się lepiej układał. Może ktoś podpowie, jakiego preparatu najlepiej użyć?

 
 

Alu-wisiorek

Kolejny wyrób to wisiorek z drutu aluminiowego o grubości 1 mm i koralików różnej wielkości.



AluDeco - biżuteria aluminiowa

Wiele osób zajmuje się teraz alternatywnymi sposobami na tworzenie biżuterii. Niektórzy robią to nawet zarobkowo. Dla mnie to tylko pasja, w której w dodatku jestem początkująca.
AluDeco to nowy sposób na biżuterię, ale nie tylko. Podstawą jest różnokolorowy i różnej grubości drut aluminiowy oraz kamyki, koraliki, czasami piórka i co komu jeszcze przyjdzie do głowy.
Pierwszy komplet aludeco, jaki zrobiłam to połączenie liliowego drutu o grubości 1 mm i kilku małych szarych koralików. Zakrętaski wygięłam specjalnymi szczypcami okrągłymi. Na koniec umocowałam tzw. bigle, dzięki którym kolczyki można zawiesić na uszach.



Sutaszowy wisiorek


Trochę poćwiczyłam i efekt jest trochę lepszy niż wczoraj. Każdy, kto ma trochę cierpliwości i pomysł może coś takiego zrobić. A oto jak wygląda wisiorek robiony przeze mnie techniką soutache.


 
 
I w całości:
 
 
 
 

Pittorico na szkle


 
 
Decoupage – to coś, do czego nie mam cierpliwości, ale postanowiłam wykonać małe pittorico na szkle, przyklejając motyw od środka i malując również od środka wypełnienie tła.

Hafty - "Latarnia morska"


 
 
Latarnia morska była z kolei dziecinnie prosta do wyszycia i mała – szybko poszło.

Hafty - "Jezus"

 
 
Tutaj namęczyłam się sporo, mimo, że tylko dwa kolory. Trudności polegały na tym, że kanwa nie miała wyraźnie podzielonych dziurkami rzędów i zdarzało się wbić igłę w nieodpowiednie miejsce. Do tego część obrazu składała się z drobnych nitek, prowadzonych nad wyszywanymi krzyżykami i szytymi jednocześnie z nimi, bo przecież krzyżyki przykrywały rysunek na kanwie. Ale udało się – warto było….

Hafty - "Pieski"

 

Nie chcę nawet wspominać, jak długo mi zeszło nad tymi 68 tys. krzyżykami – dla mnie to dużo.